L_OVERLANDER

Życie poza szlakiem.

Miło, że jesteś. Jeśli doczytasz do końca tego tekstu, to dowiesz się, kogo właśnie odwiedziłeś, przekonasz się czy jesteś loverlanderem oraz odkryjesz tajemny przepis na szczęście.

Jestem Kinga i w mojej głowie założyłam to miejsce wiele lat temu. Zaprosiłam do niego moją rodzinę i wspólnie tworzymy markę L_OVERLANDER. Lower… co? Tak, wiem. Trochę trudne. No to po kolei.

Loverlander to po prostu ktoś, kto nie ukrywa swojej miłości do overlandingu. Czyli do bycia w drodze, kiedy celem nie jest konkretna destynacja, a podróż sama w sobie. Czerpie energię z piękna dzikiej natury.

Nieważne więc, czy masz auto 4×4, czy odpalasz na „popych” starego malucha. Jeśli w bagażniku masz namiot i nieustannie ciągnie Cię w drogę, a przy tym świetnie się czujesz leżąc na trawie czy siedząc w cieniu drzewa – masz w sobie pierwiastek loverlandera.

Loverlander to również ktoś, kto kocha być wolny. Dzięki odpowiedniemu wyposażeniu, jest niezależny. Nie ma znaczenia, gdzie przyjdzie mu przenocować. Jest przygotowany i nie może się doczekać, co nowego go spotka na jego drodze. 

Loverlander to wreszcie ktoś, kto żywi się przygodą, nieoczekiwanym, zmiennym, nowym. Kocha zarówno relaks pod chmurką, jak i offroad i skomplikowane przeprawy. Te na trasie i te we własnej głowie. To odkrywca ukrytych szlaków i zapierających dech widoków, ale też podróżnik po świecie własnych wartości.

Na tym blogu dzielimy się z Tobą nie tylko sposobami na życie poza szlakiem, ale przepisem na nowy styl życia. Zwiedziliśmy pół świata, mieszkaliśmy w luksusowych hotelach, bywaliśmy na „salonach”. Ale nasze najbardziej wartościowe All Inclusive znaleźliśmy w tym wszystkim, co kryje się za słowem „overlanding”. 

Nasz przepis na szczęście to pakiet złożony z samochodów 4×4 i sprzętu, który pomieszczą, namiotu, gotowania na własnoręcznie rozpalonym ogniu. Nasze ulubione poranki to te, gdy budzą nas lecące nad nami żurawie, albo szyszki spadające na namiot. 

Kochamy las, bezdroża, i przecieranie szlaków. Kochamy pysznie zjeść, bezpamiętnie się zapatrzeć, spędzać czas w wybornym towarzystwie w naszym „campie” i pomilczeć ramię w ramię, ukołysani przez beztroskość chwili. Kochamy też to wszystko uwieczniać w formie foto i wideorelacji. Żeby zostało z nami jak najdłużej.

Podpowiemy Ci, jak.

Zamknij